Napisane przez: mtronic | 21 październik, 2009

Wirtualne ciekawostki.

hyper-v-drink Ostatnio trafiło mi się zadanie migracji Virtual-Servera 2005 R2 do Hyper-V Servera R2 (tego darmowego dostępnego tu). Myślę sobie, to będzie nie dość ze fajne to i proste zadanie, bo raz ze pozbędę się starego niezbyt przez mnie lubianego  Virtual Server 2005 R2 i jego chorego interfejsu zarządzania przez WWW a dwa ze pobawię się nowym Hyper-V Serverem R2 gdzie interfejsu nie ma w ogóle ale wbrew pozorom można tam zdziałać naprawdę dużo.  Maszyna na której to wszystko się działo to HP DL380 G5  wiec nie jakiś stary szrot. Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: mtronic | 1 październik, 2009

Wrażenia z MTS-a (2009)

Miałem to opublikować wczoraj by chociaż data posta pokazywała wrzesień (nie żebym ostatnio nic nie pisał 2 miesiące) no, ale lepiej późno niż wcale, poza tym nie pisałem bo nie było co i też nie ukrywam, że mi się nie chciało. Dobrze ze był ten MTS bo mnie trochę zmotywował do działania nad paroma nowymi pomysłami ale o tym później.

DSC00375

Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: mtronic | 21 lipiec, 2009

Nieopłacalny monitoring ?

Ciekawostka bardziej, w ogóle z IT nie związana, chociaż zależy jak na to spojrzeć. Krotko, monitoring nieba lub jak kto woli bliskich okolic ziemi  w NASA to maja do dupy. Zapewne oni by chcieli dobrze ale nikt im nie chce dać kasy bo się… nie opłaca. Tak czy siak – scenariusz jak w Deep Impact czy Armageddon, z tym ze na szczęście to nie nasza planeta bo gdyby to była nasza to już by jej nie było w ogóle.  W nocy, z poniedziałku na dzisiaj między 1am a 4am czasu polskiego bliżej nieokreślony obiekt uderzył w Jowisza, przypadkiem wyłapał to jeden astronom amator teleskopem ze średnica lustra koło 15″. Nikt na ziemi się nie pokapował, ani NASA ani 30 czy ile ich tam jest agencji kosmicznych. Coś kojarzę ze budżet NASA, (nie wiem jak innych agencji kosmicznych) pozwala na monitoring zaledwie 3% nieba pod katem obiektów, które wlatują do naszego układu słonecznego i mogą w coś przywalić – czyt. w nas. Pechowo, nie wyłapali tego wczorajszego.. a mały nie był bo zostawił ślad na Jowiszu wielkości… ziemi.

Dla zainteresowanych: NASA, Spaceweather, Astro-Forum, TmesOnline

Napisane przez: mtronic | 16 lipiec, 2009

Session Broker Cz2 – DNS RR

W końcu się zebrałem. Dziś o tym o czym miało być w zeszłym miesiącu ;)  2 serwery terminali w farmie, Session Broker, i DNS Round Robin.

Zanim przejdę dalej, mały skrót co to jest DNS Round Robin i jak to działa.DNS RR to takie dziwne rozwiązanie pseudo load balancingu i pseudo odporności na awarie. Na serwerze DNSu, pod który podlegają nasze stacje klienckie konfiguruje się to bardzo prosto. Przy założeniach ze mamy 2 serwery terminali T1 = 10.0.0.1 i T2 = 10.0.0.2 oba maja w DNSie rekordy typu A. Fajnie tego nie ruszamy, przyda się jak kiedyś trzeba będzie się połączyć do każdego serwera z osobna po coś. Tworzymy 2 nowe rekordy o tej samej nazwie.

Terminal IN A 10.0.0.1
Terminal IN A 10.0.0.2

Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: mtronic | 14 lipiec, 2009

Druga strona medalu…

druga strona W Anglii problemów się nie rozwiązuje. Dyskutuje się o nich, plotkuje robi się 10 meetingow w tej kwestii. Produkuje się tonę raportów i potem nic z tego nie wynika.  Z byle gównianego problemu potrafią tu zrobić mega sprawę, gdyby posłużyć się analogia:

Jest dziura na ulicy codziennie 100 samochodów w nią wpada. Robi się wiec meeting nr 1 nr 2 nr 3 , gdzie ta dziura jaka duża, jaka głęboka, jak by to naprawić.  Ściąga se ‘feedbacki’ czyli co ludzie myślą od tych biednych kierowców co w nią wpadli.  Ściągną nawet gościa, który walcem po tej drodze jeździł 10 lat temu by zapytać o ‘feedback’.  Co? czemu? dlaczego? I co on o tym myśli.  Jak to obserwować na początku można sobie pomyśleć. “Jej ale oni zorganizowani tak powinno być żeby w PL tak było to by dopiero było.”

Przez jakiś rok, może trochę krócej, nim nadszedł kryzys tak myślałem, dopiero jak sytuacja się pogorszyła – i to w UK czuć – wyszła na jaw totalna ułomność wszelkiej maści decydentów. Na własnym przykładzie, z ostatniego team meetingu IT pamiętam tyle ze nie mogę używać firmowego mleka do płatków – to jest tylko do herbaty. Gdzie w tle był problem redundancji hostów Hyper-V – serio ;) Biurokracja, która ciągnie się w nieskończoność mimo, iż w porównaniu do polskiej jest banalna. Wychodzi na to, ze z myśleniem ciężko, że nikt nie jest naprawdę przygotowany na to ze coś może pójść nie tak, ze coś będzie źle. Do tego dochodzi brak odpowiedzialności i rozdmuchana tolerancja, która powoduje ze nikt nikogo nie opierdoli wprost mówiąc mu co źle zrobił tylko powie to w taki sposób ze ten drugi chyba nie zrozumie i się nie przejmie nie pomyśli nie wyciągnie wniosków.. problemu nie ma… a jest i sam się raczej nie rozwiąże.

Starsze wpisy »

Kategorie