Znów jakiś czas minął bez pisania czegokolwiek, ale co tam. Dziś znów trochę wirtualnych ciekawostek, w sumie to nie przewidywałem tego ale nie zaszkodzi się podzielić nowo zdobyta wiedzą. Próbował ktoś mając VM-a pod Hyper-V zmigrować go w tył do Virtual Server 2005 R2 albo Virtual PC ? Nie bootował się ? Cóż jest rozwiązanie.
Zupełnie przypadkiem jedna z maszyn, które migrowałem w poprzednim wątku z VS2005R2 do Hyper-V R2 okazała się mieć zmapowany i podpięty port COM, przez który owy VM zbierał jakieś tam dane. Oczywiście mapowanie COMów w Hyper-V nie działa. Opcja niby jest ale nie działa , do czego przyznaje się samo MSFT np: tu. Nieładnie. SysAdmin to człowiek leniwy wygodny, wiec by się zbyt nie narobić możne dało by się cofnąć się do VS2005R2 tak by VM wstał. Pacjentem jest Windows 2003 STD 32bit, który już ponad miesiąc działał sobie ładnie na klastrze Hyper-V. Czytaj dalej…
Ostatnio trafiło mi się zadanie migracji Virtual-Servera 2005 R2 do Hyper-V Servera R2 (tego darmowego dostępnego tu). Myślę sobie, to będzie nie dość ze fajne to i proste zadanie, bo raz ze pozbędę się starego niezbyt przez mnie lubianego Virtual Server 2005 R2 i jego chorego interfejsu zarządzania przez WWW a dwa ze pobawię się nowym Hyper-V Serverem R2 gdzie interfejsu nie ma w ogóle ale wbrew pozorom można tam zdziałać naprawdę dużo. Maszyna na której to wszystko się działo to HP DL380 G5 wiec nie jakiś stary szrot. Czytaj dalej…
Proste i szybkie narzędzie do montowania plików VHD jako dysków lokalnych ? Znalazłem gdzieś w necie skrypt który to umożliwia. Pechowo nie wiem czyjego autorstwa, ale chyba się nie pogniewa jak umieszczę tutaj. W sumie to są dwa pliki jeden .vbs , który wrzucamy sobie na %systemdrive% i drugi dorzuca parę rzeczy do rejestru by to wszystko jakoś działało. (restart wymagany) Miłe wygodne i przyjemne. Obsługa prawy klik na plik .vhd i wybieramy mount ;)
Montuje pliki od Virtual PC do Hyper-V, warunek by Hyper-V Manager był zainstalowany a wiec pod XP odpada.
Czytaj dalej…
Dziś trochę o starociach i ciekawostkach. Mianowicie o Virtual Serverze 2005 R2 (SP1). W ramach usprawiedliwienia powiem, że dawno o tym nie robiłem i nie googlalem w poszukiwaniu rozwiązania i możne to jest wszystkim znany problem.. a możne nie. Niedawno przyszło mi dodać nowego VM-a do VS2005, brzmi banalnie ? Też tak myślałem. Z dodawaniem nowego VM-a przez interfejs WWW Virtual Servera prawdopodobnie poradziła by sobie bez problemu moja babcia, chyba ze.. chyba ze ktoś kiedyś już wcześniej dodawał VM-a o tej samej nazwie i potem go usunął..
Otóż VS2005 sobie z tym nie radzi. Do rzeczy. Tworzymy sobie maszynę X, wyklikujemy wszystkie ustawienia, lokalizacja pliku .vmc i .vhd fajnie, pamięć, siec etc, na koniec zostaje kliknąć Add. I tu pojawia się problem w postaci infa na czerwono, ze nie da rady bo owa maszyna X już istnieje. Na początku faktycznie można pomyśleć możne gdzieś tam jakieś pliki .vmc gdzieś się plątają o tej samej nazwie i stad ten problem… szybki search.. plików nie ma. Chwila konsternacji, no może coś interfejs www nie daje rady. Restartuje wiec IIS-a na VS, ubijam wszystkie procesy VSWebApp.exe tak dla pewności odpalam od nowa, to samo maszyna istnieje. Walczyłem z tym tak z 30 min nim sięgnąłem po VMRC+. Chwile później okazuje sie ze ten interfejs jednak taki głupi bo VMRC+ pokazuje to samo, z tym ze w odróżnieniu od WWW wyskakuje mi info żebym rzucił okiem do “\Documents and Settings\All Users\ w poszukiwaniu plik X.lnk.. Szybki search i jest.. – usuwam, klikam add VM się tworzy. Nie wiem co maja skróty do VMów, ale jak widać VS po coś tworzy sobie tam te skróty a gdy usuwamy VMa o skrótach już zapomina..
Jakbym nie odpalił VMRC nigdy bym nie wpadł na to ze gdzieś tam leży skrót o nazwie VMa który do tego uniemożliwia mi stworzenie nowego VMa o tej samej nazwie…ku pamięci.
Znów bedzie o VHD, nie, żeby w mojej firmie wszystko bylo zwirtualizowane – ale wiekszość jest ;) Tak czy owak tak naprawde nie ma chyba jakiegoś porządnego narzędzia do robienia stosownych backupow plików VHD w rozsądnym czasie a jak jest to napewno jest cholernie drogie.
Istota problemu jak zapewne wszyscy wiedzą polega na tym, że te pliki potrafią zależnie od tego co w nich jest sporo ważyć, żeby strzelic kopie wszystkich ręcznie troche czasu to zajmuje i przy okazji mamy downtime. Tak czy owak mój manager wygooglował naprawde niezłe rozwiązanie tego problemu i do tego darmowe.
W skrócie metoda przedstawiona w tym artykule zakłada za pomocą takich narzędzi jak vbscript i mechanizmu shadow copies strzelenie kopii pliku VHD z możliwie minimalnym downtimem – bo takim jaki potrzeba na zatrzymanie (Save State) i wznowienie pracy vma. (Nie wiem moze z 2-3 min w sumie) Jednym slowem polecam.
Najnowsze komentarze