Archiwum

Archive for Wrzesień 2008

Hyper-V Cz 3

30 Wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

Odpuściłem sobie w tytule ESX-a bo i tak nic o nim poki co teraz nie bedzie. Dzisiaj tez tylko o Hyper-V w właściwie o SCVMM 2008 i to nawet same pozytywy. Wkońcu doszedłem co było przyczyną gubienia połączenia SCVMMa z agentem… Dysk USB w zasadzie nie tyle co dysk co byle jakie urządzenie do magazynowania danych zapinane na USB.  (dysk/pendrvie/flop) Co ciekawe nieistotne czy owego urządzenia USB używamy czy nie, wystarczy ze jest podpięte i włączone a SCVMM już się gubi. Po odłączeniu jak ręką odjął.

To co poprzednio nie działało czyli P2V tym razem poszło prawie bez problemów. Na pierwszy ogień pusciłem konwersje jakiegos serwera terminali na W2k3 poszło bez problemów co ciekawe nowa VMka nawet sie odpaliła i działa. Na następny ogien poszedł SBS2003 i tu zaczeły się schody SCVMM znów zaczął gubić połączenie podczas próby konwersji. Okazało się, że zatrzymanie IIS-a rozwiązuje problem i konwersja przebiegła bez problemów – ale przestój w działaniu pewnych usług jednak był.

Jak sie wyrobie (w co wątpie) to skrobne jeszcze dzisiaj coś o Libary Server w SCVMM.

Reklamy

Hyper-V a ESXi Cz 2

25 Wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

Zebrałem sie w sobie na kontynuacje. Dzisiaj będzie tylko o Hyper-V i SCVMM 2008 no i znów będe narzekał, ale po kolei.

Hyper-V samo w sobie na serwerze działa jak trzeba, problemów nie uświadczam w zasadzie żadnych i jako tako moge ze spokojem stwierdzić, że technologia jest stabilna można sobie wirtualizować środowiska produkcyjne – fajnie. Jedynym mankamentem jest brak możliwości zdefiniowania wiecej niż jednej lokalizacji domyślnych katalogów w ktorych będą przechowywane VMki. Niby domyślny=1 no ale jak ktoś chce mieć ze dwie albo i trzy lokalizacje to co. Problem ten nie objawia się wogóle jak korzystamy tylko i wyłącznie z Hyper-V Managera bo tam można sobie podać zawsze alternatywną ściezkę do VM-a… gorzej jak zainstaluje się SCVMM 2008 (obecnie Beta2).

Jak tylko zainstalowałem SCVMMa (lokalnie) zaczeły się problemy. Po pierwsze ustawicznie traci połącznie z tym cholernym agentem nie może odświezyć itp. Restartowanie usług czasem pomaga a czasem nie. Przeszkadzają mu też dyski zapięte na USB – wtedy nonstop traci połączenie i wogóle nic nie można działać. Tak czy owak rzuciłem się odrazu na głęboką wodę czyli zwirtualizowanie jakies fizycznej maszyny (P2V). Odpaliłem kreatora, wykonuje pierwsze pare kroków.

  • Od  Select Source aż do Volume Configuration bez problemów.
  • Volum Configuration – też bez problemów ale szkoda, że nie ma możliwości zrobienia resize partycji podczas konwersji. Czyli gdy nie mamy akurat tyle miejsca co teoretycznie zajmują fizyczne partycje to nie ruszymy dalej mimo, że w efekcie pliki VHD będą mniejsze i miejsca i tak by starczyło. Jakby tego było mało w następnym kroku -NIE DA- się wybrać innej lokalizacji składowania plików VHD niż tej domyślnej, którą się zdefiniowało w Hyper-V Managerze (można ją zmienić tam na inną ale też NIC to nie da, SCVMM będzie widział pierwsza zdefiniowaną) Żeby było ciekawiej, w następnym kroku, do którego nie da się przejśc jeśli nie ma się miejsca w domyślnej lokalizacji jest pytanie o lokalizacje :> I tam w zasadzie też mogę sobie podawać co chce tak czy siak dostane błąd, że lokalizacja nie istnieje :>
  • W tym momencie odpuściłem sobie konwersje jednej z partycji jako, że nie miałem tego cholernego wolnego miejsca tam gdzie trzeba było.
  • Reszta kroków kreatora bez problemów aż do końca.
  • Zaczyna konwertować…

I to w sumie tyle na ten moment.. po 2 minutach konwersji wyskoczył błąd, że SCVMM stracił połączenie z agentem (przypominam SCVMM i agent i Hyper-V i wogole wszystko zainstalowane na tej samej maszynie) siadła mi psycha od ciągłych błędów połączenia. Googluje i szukam rozwiązania ciąg dalszy nastąpi..

Rzecz jasna nie można zapomnieć, że SCVMM 2008 to ciągle BETA więc póki co moge to Billowi wybaczyć.

Aha. Moje żale odnośnie domyślnych lokalizacji VMek przelałem na WSS jak ktoś ma jakiś pomysł smiało niech tam coś napisze ;)

Nasi na lotnisku..

17 Wrzesień, 2008 2 Komentarze

Miało być o Hyper-V ale znów jakoś tak wyszło ze jestem w PL, tak jak lubię latać do PL tak – nienawidzę – czekać na lotnisku, szczególnie w sporej grupie naszych. Nie wiem czemu tak jest ale nasi zawsze ilekroć lecę zachowują się jak bydło i generują niezły poziom wstydu. Startowałem z lotniska w Doncaster, nie za duże lotnisko, kameralne nawet bym powiedział – coś jak w Poznaniu tylko jakby trochę lepiej przemyślane. Na lotnisku z 500-700 osób w tym ze 150 naszych, w zasadzie dopóki nie widać samolotu który leci do PL na płycie lotniska to jest lux, w momencie jak się tylko pojawi to się zaczyna.. Nie wiem czemu jak nasi wsiadają to wszelkie zasady przestają obowiązywać. Jak nigdzie przy bramce do PL ustawione są regulatory ruchu ludzi czy nie wiem jak to nazwać, w każdym razie taki  labirynt pasów. Od razu pojawia się też policja.. Nasi się pchają, wpychają, przepychają, normalnie zachowują się tak jakby tam miało zabraknąć miejsc albo jakby już startował i trzeba za nim biec. Wszelkie pierwszeństwa wejścia na pokład tracą sens, numerek miejsca na bilecie tez nie ma znaczenia. Każdy ponad każdym, obsługa lotniska się śmieje, całe CCTV lotniska patrzy na bramkę do PL.. Już w samolocie nikt nie słucha obsługi, pasy bezpieczeństwa też są nie dla naszych. Pominę już upychanie wypchanych do granic możliwości bagaży podręcznych do schowków. Zainteresowanie pojawia się tylko w 2 przypadkach podczas lotu. Pierwszy z nich to jak trochę zatrzęsie (turbulencje) a drugi no cóż.. jak obsługa zaczyna sprzedawać.. piwa.

Hyper-V a ESXi Cz 1

5 Wrzesień, 2008 4 Komentarze

Hm, po mini recenzji Google Chrome, cos jakby blog odzyl. Tak to przynajmniej wyglada w statystykach. Ale dzis sobie Chrome odpuszcze, moze jak zrobia finalna wersje to cos skrobne. Dzisiaj bedzie o tym co w tytule. Planuje sie rozpisac w paru czesciach jako ze w jednej mi sie nie chce, pozatym chce pisac w miare live bo jak dojde do konca swoich przemyslen to te z poczatku moga zostac juz zapomniane. Dzis wiec maly wstep.

W firmie pojawil sie plan na zwirtualizowanie paru nowych serwerow (Terminale pod Win 2008, CA i pewno cos tam jeszcze sie znajdzie) i teraz w sumie nie wiadomo co tu wybrac Hyper-V czy moze ESXi. Czemu ESXi ano bo pelen ESX nie wchodzi w gre ze wzgledu na chore koszty i glupie licencjonowanie, chociaz nie powiem Vmotion by sie przydalo (przenoszenie w locie dzialajacych vmow miedzy fizycznymi serwerami) Tak czy owak, wszystko co obecnie mamy zwirtualizowane smiga na VS2005.  Smiga niezle co sugerowalo by rozwiazania MS ale porownac przed wydaniem kasy nie zaszkodzi. Zwlaszcza, ze ESXi rozdaja za darmo, a zeby miec Hyper-V trzeba bulnac za Windows 2008 i to najlepiej odrazu wersje EE, bo wtedy mozna sobie odrazu postawic 4vmki. Do testow na szczescie jest Technet.

Pechowo w moim przypadku nie da rady stestowac obu rozwiazan na jednej maszynie (rzecz jasna w kolejnosci najpierw jedno potem drugie) chociaz za cholere nie wiem czemu.. ale o tym za chwile.

  • ESXi

Na poczatek podszedlem do ESXi. Na pierwszy ogien pojawily sie odrazu problemy ze sprzetem (Optiplex 745), ESXi mial problemy ze znalezieniem dysku, potem z sieciowka w koncu zamienilem maszyne na Optiplexa 755 i jak reka odjal bez problemow ESXi sie zainstalowal. Pierwsze wrazenie hm, zajechalo mi DOS-em czarno zolty ekran 5 opcji na krzyz – jedyne co mozna bylo ustawic to haslo roota i skonfigurowac sieciowke i zrobic reset. Pechowo cos z ta siecia bylo i nadal jest nie tak. Mianowicie sieciowka nie chce podniesc IP a statycznie skonfigurowac sie nie da – wchodzac w opcje konfiguracji sieci mam tylko mozliwosc zresetowania sieci, probowalem to wygoogleowac ale nic to nie dalo poddalem sie szybko.
To by bylo narazie na tyle moich testow ESXi , nie polacze sie bo nie mam jak. Napisalem poki co @ do ludzi z VMware ze mi nie dziala i sciemnilem ze oczywiscie ‚serwer’ mam z ich listy HCL, czekam na response.

  • Hyper-V

Hyper-V dla odmiany nie chcial sie zainstalowac na Optiplexie 755 i twierdzil ze procesor sprzetowej wirtualizacji nie obsluguje (C2D E4500) . No nie nastawilo mnie to pozytywnie. Sciagnalem sobie narzedzie Intela do identyfikacji procka, i tam faktycznie tez psialo ze wirtualizacji nie ma (nie wiem wiec jakim sposobem ESXi sie zainstalowal) zmienilem na Optiplexa 745 (C2D E6300) i wszystko poszlo jak trzeba. Na pierwszy ogien zainstalowalem sobie Ubuntu 8.04 w przecwienstwie do VS i VPC poszlo bez problemow, jedyne co trzeba bylo sobie zrobic to zmienic rozdzialke bo default bylo 1600×1200. Fajnie wzgledem VS zrobione jest zarzadzanie urzadzeniami, przydzielanie procesorow itp, znaczaco poszli do przodu w tej kwestii. Samo ubuntu sie muli, ale to pewnie przez to ze nie ma dla niego VmAditions no bo Bill nie supportuje no ale moze kiedys.. W tej chwili jestem w trakcie instalacji W2k8, cala maszyna ma 2GB ramu wiec zbyt nie poszaleje. Jak tylko troche posiedze przy tym to skrobne swoje spostrzezenia.

Ciag dalszy nastapi..

google Chrome

3 Wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

Dzisiaj wszyscy piszą o Chrome, chciało by się napisać – ‚to ja nie bede pisal’ no ale napisze :> (chyba zrezygnuje z pisania z uzyciem polskich znakow i poprawnej polszczyzny bo mam wrazenie ze mi to nie wychodzi) Wracajac do Chrome, no wyszlo narazie Beta – wyglada fajnie, prosto, dziala, strony wyswietla i to nawet szybko. Do ideału jeszcze daleko, funkcjonalnosci narazie malo ale zapowiada się raczej dobrze. Fajna rzecz, ktora rzucila mi sie w oczy to to, ze kazdy Tab jest osobnym procesem wiec problemowa strona nie wywali juz wiecej calej przegladarki. Niefajna rzecz to debilny proces Googleupdate.exe ktory niewazne czy przegladarki uzywam czy nie bada co jakis czas czy aby nie pojawila sie nowa wersja no i oczywiscie startuje razem z systemem. Naczytałem sie tez sporo kometarzy w stylu „Teraz Google to będzie to” albo „przydala by sie funkcjonalnosc AdBlocka”. No juz widze jak Google ktore zyje z reklam laduje tam AdBlocka czy cos w ten desen.. ;)

Ogolnie wydaje sie, ze Chrome narobil sporo raczej pozytywnego szumu w desen ‚O, nowa przegladarka, wieksza konkurencja inne tez zyskaja czy wreszcie MY zyskamy – fajnie. Poki co nie podzielam tego optimizmu bo chyba jeszcze troche za wczesnie, ale jesli tylko ludzie z Google wytrzymaja i nie napakuja tam tony softu ktory będzie badał moje zachowania w sieci – łącznie z tym ile kilometrów myszką przejechałem i po czym.. raportujac wszystko skrupulatnie do centrali – to kto wie. Na razie ten ficzer jest opcjonalny i nazywa sie ‚Pomoz udoskonalic Chrome…’

Coz, poczekamy zobaczymy

Kategorie:Internet Tagi: , , , ,

Priorytety..

2 Wrzesień, 2008 Dodaj komentarz

Okazuje się, że w UK priorytety sa zupełnie inne niż w PL, sproboje to wyjaśnić na przykładzie opracowanego na podstawie moich obserwacji zestawienia od 1 do 5 – gdzie jeden to najwyzszy prorytet a 5 to najniższy.

1. Super kurwa pilne – Tydzień czasu na zrobienie czegos co mozna zrobic w 20min.
2. Super pilne – przeważnie koło miesiąca czasu na zrobienie czegoś, co może zająć 2-3dni.
3. Pilne – Miesiąc czasu na zadanie, które zajmuje max 1h.
4. Normalne – Pół roku czasu lub więcej na coś co można zrobic w 1h.
5. Mało ważne – wogóle nie musisz robić nigdy jak Ci sie nie chce.

Coś więcej postaram się skrobnąć niedługo. Zwłaszcza dla tych co myślą o UK Dream.

Kategorie:Anglia, Praca, Zauważyłem Tagi: ,