Strona główna > Praca, UK, Z życia wzięte, Zauważyłem > Odpowiedzialność rozproszona..

Odpowiedzialność rozproszona..

Jakby tytuł napisać po angielsku, to by wyszło nawet całkiem technicznie-komputerowo ale dzisiaj nie o tym. Odpowiedzialność rozproszona to nic innego jak sens życia i pracy chyba całego społeczeństwa angielskiego, dobra nie wiem czy całego. Swój wywód opieram na obserwacjach przeróżnych sytuacji w mojej firmie, i w firmach, dla których moja firma jest klientem.  Sprawa jest prosta: Winnych nie ma albo nie da się ich znaleźć albo co najciekawsze nikomu nie chce się ich szukać, przejmować – jednym słowem cokolwiek zrobić by przeciwdziałać sytuacji X w przyszłości.

W zasadzie każda duża angielska firma jest expertem w ‚uprawianiu’ odpowiedzialności rozproszonej moim faworytem będzie tu chyba British Telecom, podejrzewam ze wszystkie inne duże instytucje maja to samo, banki nie banki, agencje rządowe itp (W Wielkiej Brytanii tygodniowo ginie jeden laptop z poufnymi rządowymi danymi) (Od MI6 można czasem kupić fajna używana cyfrówkę, a jak dobrze pójdzie to znaleźć na niej zdjęcia jakiś wyrzutni rakietowych i innych tajnych bzdur) (marynarkę wojenna UK atakują wirusy) Im więcej siedzę w tym kraju tym więcej się zastanawiam jak to jest ze to wszystko funkcjonuje.. poziom olewatorstwa w tym kraju jest mistrzowski.

Prosty przykład? Pada główne łącze w firmie, nikt nie wie w sumie czemu, na czele ze mną. (Dobra widzę ze link na  routerze leży i w sumie tyle) Jakiś tam backup działa wiec luz. Dzwonimy do naszego providera, który tak czy siak jest zależny od BT – jak wszyscy w tym kraju chyba. Zgłoszenie przyjęte response time 4h, czekamy. Minęło 6 i nic. Babka oddzwania ze oni nic nie mogą nie dają se rady z BT możne jakbyśmy my zadzwonili to coś by się ruszyło czy coś. Dzwonimy, miły hinduski głoś zachęca do pogawędki pt: ‚czemu nie ma netu pół dnia’ werdykt jest prosty, nie wiadomo możne przełączyć do działu XYZ gdzie możne ktoś coś będzie wiedział po czym na zakończenie miłym głosem zadaje pytanie co jeszcze mógłby zrobić żeby pomoc. Mój osobisty rekord takich przełączeń to 5, czas rzeczowej rozmowy to będzie coś kolo minuty gdzie 50 min to będzie słuchanie muzy z słuchawki przerywanej informacja, ze jestem dla nich ważny i ogólnie ze mój los nie jest im obojętny. Praktycznie to samo dzieje się w każdym innym przypadku kontaktu z duża/średnia firma, winnych nie ma, nie można nawet nikogo opierdolić bo od razu się rozłącza bo przecież nie będzie się stresował. Zastanawia mnie wtedy zawsze gdzie to doprowadzi, w UK dużo wyraźniej widać, że duże molochy są praktycznie nietykalne przez nikogo, i nikt nie może im nic zrobić, jak w tytule odpowiedzialność tam rozkłada się na 1000 pracowników i w sumie winnych nie ma. Kiedy szary obywatel ma problem z rachunkiem za prąd/wodę/gaz cokolwiek to ma po prostu przesrane żeby cokolwiek załatwić/udowodnić/wyjaśnić bo ichne korporacyjne procedury go psychicznie wykończą nim dojdzie do czegokolwiek.  A niby to w Polsce jest ciężko coś załatwić.. Obstawiam ze jeszcze parę lat i ten kraj dojdzie do takiego poziomu, że jak woda z kranu przestanie lecieć to trzeba będzie zmienić providera wody bo będzie to 10x szybciej niż ktoś w wodociągach X ogarnie co jest grane.. ale jak kryzys to kryzys.. idę napije sie herbatki.

Reklamy
  1. 23 Styczeń, 2009 o 3:37 pm

    A ja na TePsę narzekam :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: