Archiwum

Archive for Lipiec 2009

Nieopłacalny monitoring ?

21 Lipiec, 2009 1 komentarz

Ciekawostka bardziej, w ogóle z IT nie związana, chociaż zależy jak na to spojrzeć. Krotko, monitoring nieba lub jak kto woli bliskich okolic ziemi  w NASA to maja do dupy. Zapewne oni by chcieli dobrze ale nikt im nie chce dać kasy bo się… nie opłaca. Tak czy siak – scenariusz jak w Deep Impact czy Armageddon, z tym ze na szczęście to nie nasza planeta bo gdyby to była nasza to już by jej nie było w ogóle.  W nocy, z poniedziałku na dzisiaj między 1am a 4am czasu polskiego bliżej nieokreślony obiekt uderzył w Jowisza, przypadkiem wyłapał to jeden astronom amator teleskopem ze średnica lustra koło 15″. Nikt na ziemi się nie pokapował, ani NASA ani 30 czy ile ich tam jest agencji kosmicznych. Coś kojarzę ze budżet NASA, (nie wiem jak innych agencji kosmicznych) pozwala na monitoring zaledwie 3% nieba pod katem obiektów, które wlatują do naszego układu słonecznego i mogą w coś przywalić – czyt. w nas. Pechowo, nie wyłapali tego wczorajszego.. a mały nie był bo zostawił ślad na Jowiszu wielkości… ziemi.

Dla zainteresowanych: NASA, Spaceweather, Astro-Forum, TmesOnline

Reklamy

Session Broker Cz2 – DNS RR

16 Lipiec, 2009 1 komentarz

W końcu się zebrałem. Dziś o tym o czym miało być w zeszłym miesiącu ;)  2 serwery terminali w farmie, Session Broker, i DNS Round Robin.

Zanim przejdę dalej, mały skrót co to jest DNS Round Robin i jak to działa.DNS RR to takie dziwne rozwiązanie pseudo load balancingu i pseudo odporności na awarie. Na serwerze DNSu, pod który podlegają nasze stacje klienckie konfiguruje się to bardzo prosto. Przy założeniach ze mamy 2 serwery terminali T1 = 10.0.0.1 i T2 = 10.0.0.2 oba maja w DNSie rekordy typu A. Fajnie tego nie ruszamy, przyda się jak kiedyś trzeba będzie się połączyć do każdego serwera z osobna po coś. Tworzymy 2 nowe rekordy o tej samej nazwie.

Terminal IN A 10.0.0.1
Terminal IN A 10.0.0.2

Czytaj dalej…

Druga strona medalu…

14 Lipiec, 2009 1 komentarz

druga strona W Anglii problemów się nie rozwiązuje. Dyskutuje się o nich, plotkuje robi się 10 meetingow w tej kwestii. Produkuje się tonę raportów i potem nic z tego nie wynika.  Z byle gównianego problemu potrafią tu zrobić mega sprawę, gdyby posłużyć się analogia:

Jest dziura na ulicy codziennie 100 samochodów w nią wpada. Robi się wiec meeting nr 1 nr 2 nr 3 , gdzie ta dziura jaka duża, jaka głęboka, jak by to naprawić.  Ściąga se ‚feedbacki’ czyli co ludzie myślą od tych biednych kierowców co w nią wpadli.  Ściągną nawet gościa, który walcem po tej drodze jeździł 10 lat temu by zapytać o ‚feedback’.  Co? czemu? dlaczego? I co on o tym myśli.  Jak to obserwować na początku można sobie pomyśleć. „Jej ale oni zorganizowani tak powinno być żeby w PL tak było to by dopiero było.”

Przez jakiś rok, może trochę krócej, nim nadszedł kryzys tak myślałem, dopiero jak sytuacja się pogorszyła – i to w UK czuć – wyszła na jaw totalna ułomność wszelkiej maści decydentów. Na własnym przykładzie, z ostatniego team meetingu IT pamiętam tyle ze nie mogę używać firmowego mleka do płatków – to jest tylko do herbaty. Gdzie w tle był problem redundancji hostów Hyper-V – serio ;) Biurokracja, która ciągnie się w nieskończoność mimo, iż w porównaniu do polskiej jest banalna. Wychodzi na to, ze z myśleniem ciężko, że nikt nie jest naprawdę przygotowany na to ze coś może pójść nie tak, ze coś będzie źle. Do tego dochodzi brak odpowiedzialności i rozdmuchana tolerancja, która powoduje ze nikt nikogo nie opierdoli wprost mówiąc mu co źle zrobił tylko powie to w taki sposób ze ten drugi chyba nie zrozumie i się nie przejmie nie pomyśli nie wyciągnie wniosków.. problemu nie ma… a jest i sam się raczej nie rozwiąże.