Wirtualne ciekawostki.

21 Październik, 2009 Dodaj komentarz Go to comments

hyper-v-drink Ostatnio trafiło mi się zadanie migracji Virtual-Servera 2005 R2 do Hyper-V Servera R2 (tego darmowego dostępnego tu). Myślę sobie, to będzie nie dość ze fajne to i proste zadanie, bo raz ze pozbędę się starego niezbyt przez mnie lubianego  Virtual Server 2005 R2 i jego chorego interfejsu zarządzania przez WWW a dwa ze pobawię się nowym Hyper-V Serverem R2 gdzie interfejsu nie ma w ogóle ale wbrew pozorom można tam zdziałać naprawdę dużo.  Maszyna na której to wszystko się działo to HP DL380 G5  wiec nie jakiś stary szrot. Na początek skopiowałem sobie wszystkie VMy  tak na wszelki wypadek gdzieś tam ale w zasadzie wychodziłem z założenia ze ruszam tylko partycje z systemem a resztę użyje jak jest. Jak pomyślałem tak zrobiłem, na dobry początek w połowie instalacji Hyper-V Servera serwer poleciał BSOD-em ze USB coś nie teges, co ciekawe nie chciał po restarcie kontynuować instalacji tylko zakomunikował ze teraz już się nie da i od nowa. Wyłączyłem USB i próbuje jeszcze raz, poszło działa. Standardowa konfiguracja, dodanie do domeny itp, dobrze jest sobie przestawić skrypty powershellowe na Remote Signed bo to wymaga restartu, odblokować RDP, Server Managera i ogólnie Remote Management by konsola Hyper-V Managera raczyła działać po sieci i już można opuścić zimną serwerownie.

Już biureczka na pełnym luzie dodaje nowe VMy (importu się zrobić nie da, ale może to i lepiej.) Dodaje się wiec standardowo nowego VM-a tylko definiuje mu się plik VHD od starego. Tu warto pamiętać ze takie definiowanie od nowa rozwali adresacje IP wiec dobrze jest nie startować tego VMa w sieci tylko bez, zaadresować i dopiero odpalić rzecz jasna przy założeniu ze nie używamy DHCP.  W teorii fajnie w praktyce okazuje się, że jak się nie usunęło starych Virtual Machine Additions (tych z Virtual Servera 2005 R2) to sieciówki nie będzie w ogóle. Ale to tez nie problem można sobie je usunąć później…. albo i nie.. jak się okazało. Otóż każdy Windows2003 obojętnie w jakiej wersji z SP1 nie pozwoli uruchomiony na Hyper-V usunąć starych VMAdditions, rzecz jasna nowych bez usunięcia starych się zainstalować nie da. Próbowałem jakoś usunąć to ręcznie, bez skutku, wyskakuje bezsensowny błąd mniej więcej taki:

„You can install Virtual Machine Additions only on a virtual machine
that is running a supported gues operating system.”

Mając backup tych VMów sprzed rozpoczęcia całej operacji  pomyślałem zobaczymy co się da zrobić żeby to zrobić i się nie narobić i nie musieć kopiować wielkich plików vhd z backupu na wypadek jakbym popsuł te. Oczywiście nie miałem już w sieci żadnego Virtual Servera 2005 R2 (google radził by odpalić te wirtuale tam, i tam usunąć VMAdditions) Cóż, wziąłem workstacje jakiegoś usera, która była najbliżej serwerowni i zainstalowałem na niej Virtual PC 2007 (google radził by to było 2004 ale olałem to) VM-a mi się kopiować nie chciało bo był duży, w ogóle wszystkie były duże wiec ta opcja odpadła bo nie lubię się gapić w progress bary.. Zmapowałem dysk z tego nowego Hyper-V Servera R2 na XPka, dodałem nowego VM-a na tym Virtual PC 2007 i podłączyłem jeden z plików vhd z systemem od problematycznych wirtualek.

Chile to trwało ale… System wystartował bez problemu (po sieci 100mbps) działał całkiem znośnie by nie powiedzieć, że bardzo dobrze. Nie burzył się żadnymi błędami, usunąłem VMAdditions restart potem w momencie bootowania shutdown. Następnie start wirtualki na Hyper-V serwerze, nowe dodatki – działa. To samo z pozostałymi maszynami.

Wnioski, wirtualizacja to zajebista sprawa.  W krytycznej sytuacji można:

1. Odpalać VMy po gównianych połączeniach sieciowych i to będzie działać.
2. Naprzemiennie korzystać z Virtual PC, Virtual Server, Hyper-V i nic się z systemem w pliku VHD nie popsuje, najwyżej nie wstanie jak się będzie chciało cofnąć z Hyper-V do starszego rozwiązania. I to wszystko też po sieci można robić.
3. Mieszać z VMAdditions jak się chce, i tez się nic nie popsuje.

Ale trzeba pamiętać o tym:

1. By to były wszędzie nowe wirtualne maszyny żadne importy/exporty wykorzystujemy tylko pliki VHD.
2. Taki system jak się odpali zacznie se wykrywać przeróżne urządzenia, wszystko dajemy Anuluj bo się może czasem popsuć po restarcie.
3. Nie bawimy się tak z wirtualnym AD zwłaszcza jak mamy gdzieś jeszcze drugie AD w sieci dla tej samej domeny i ono działa podczas naszych zabaw.

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: