Archive

Archive for the ‘Zauważyłem’ Category

Śnieżny update.

8 Styczeń, 2010 1 komentarz

fot. NASA

Dobra niech będzie. By trochę UK usprawiedliwić. Śniegu jednak ‚trochę’ dopadało co widać na fotce powyżej. To faktycznie dość niespotykane jak na UK przyznam. Jest wszędzie i jest go sporo, w mojej okolicy będzie z 15-20cm. Gdzieniegdzie ponoć jest go i pół metra. Do Syberii jeszcze daleko ale przyznać trzeba ze zdjęcie wygląda jak z końcówki filmu „The Day After Tomorrow”

Ciekawostki Live Migration

26 Listopad, 2009 Dodaj komentarz

Dziś garść ciekawostek  dotyczących Live Migration. Cześć pewnie jest na 100 innych blogach a cześć to moje osobiste odkrycia dotycząca co nie znaczy ze ktoś ich nie odkrył gdzieś. Jak chyba każdy kto się w tematach wirtualizacji cos orientuje wie, e wraz z pojawieniem się W2k8 R2 pojawiła się długo oczekiwana funkcjonalność, która u konkurenta istnieje już jakiś czas i zwie się VMotion.  Każdego MS admina zżerało, ze nie mógł sobie w locie przerzucić VM-a pomiędzy fizycznymi hostami pod Hyper-V a admin VMwareowy mógł i do tego ciągle się tym chwalił- od W2k8 R2 szanse się wyrównały – przynajmniej w teorii. A jak to bywa w praktyce ?

Czytaj dalej…

Nieopłacalny monitoring ?

21 Lipiec, 2009 1 komentarz

Ciekawostka bardziej, w ogóle z IT nie związana, chociaż zależy jak na to spojrzeć. Krotko, monitoring nieba lub jak kto woli bliskich okolic ziemi  w NASA to maja do dupy. Zapewne oni by chcieli dobrze ale nikt im nie chce dać kasy bo się… nie opłaca. Tak czy siak – scenariusz jak w Deep Impact czy Armageddon, z tym ze na szczęście to nie nasza planeta bo gdyby to była nasza to już by jej nie było w ogóle.  W nocy, z poniedziałku na dzisiaj między 1am a 4am czasu polskiego bliżej nieokreślony obiekt uderzył w Jowisza, przypadkiem wyłapał to jeden astronom amator teleskopem ze średnica lustra koło 15″. Nikt na ziemi się nie pokapował, ani NASA ani 30 czy ile ich tam jest agencji kosmicznych. Coś kojarzę ze budżet NASA, (nie wiem jak innych agencji kosmicznych) pozwala na monitoring zaledwie 3% nieba pod katem obiektów, które wlatują do naszego układu słonecznego i mogą w coś przywalić – czyt. w nas. Pechowo, nie wyłapali tego wczorajszego.. a mały nie był bo zostawił ślad na Jowiszu wielkości… ziemi.

Dla zainteresowanych: NASA, Spaceweather, Astro-Forum, TmesOnline

Druga strona medalu…

14 Lipiec, 2009 1 komentarz

druga strona W Anglii problemów się nie rozwiązuje. Dyskutuje się o nich, plotkuje robi się 10 meetingow w tej kwestii. Produkuje się tonę raportów i potem nic z tego nie wynika.  Z byle gównianego problemu potrafią tu zrobić mega sprawę, gdyby posłużyć się analogia:

Jest dziura na ulicy codziennie 100 samochodów w nią wpada. Robi się wiec meeting nr 1 nr 2 nr 3 , gdzie ta dziura jaka duża, jaka głęboka, jak by to naprawić.  Ściąga se ‚feedbacki’ czyli co ludzie myślą od tych biednych kierowców co w nią wpadli.  Ściągną nawet gościa, który walcem po tej drodze jeździł 10 lat temu by zapytać o ‚feedback’.  Co? czemu? dlaczego? I co on o tym myśli.  Jak to obserwować na początku można sobie pomyśleć. „Jej ale oni zorganizowani tak powinno być żeby w PL tak było to by dopiero było.”

Przez jakiś rok, może trochę krócej, nim nadszedł kryzys tak myślałem, dopiero jak sytuacja się pogorszyła – i to w UK czuć – wyszła na jaw totalna ułomność wszelkiej maści decydentów. Na własnym przykładzie, z ostatniego team meetingu IT pamiętam tyle ze nie mogę używać firmowego mleka do płatków – to jest tylko do herbaty. Gdzie w tle był problem redundancji hostów Hyper-V – serio ;) Biurokracja, która ciągnie się w nieskończoność mimo, iż w porównaniu do polskiej jest banalna. Wychodzi na to, ze z myśleniem ciężko, że nikt nie jest naprawdę przygotowany na to ze coś może pójść nie tak, ze coś będzie źle. Do tego dochodzi brak odpowiedzialności i rozdmuchana tolerancja, która powoduje ze nikt nikogo nie opierdoli wprost mówiąc mu co źle zrobił tylko powie to w taki sposób ze ten drugi chyba nie zrozumie i się nie przejmie nie pomyśli nie wyciągnie wniosków.. problemu nie ma… a jest i sam się raczej nie rozwiąże.

8MB

21 Kwiecień, 2009 1 komentarz

Z cyklu ciekawostki…. Cóż to jest to tajemnicze 8MB? No właśnie. Miliony (dobra może dziesiątki tysięcy) osób dziennie formatują i partycjonują dyski… ciekawe czy ktoś z nich kiedyś zastanawiał się po co w środowisku Microsoft Windows (od 2000 w górę) zostaje te cholerne 8MB niepartycjonowanej przestrzeni czy to na końcu czy to czasem w środku między partycjami czy na początku dysku ?

Odpowiedz  jak się okazuje jest w miarę prosta, aczkolwiek bez Google bym na to nie wpadł. Żeby sobie można było w przyszłości skonwertować dysk podstawowy do dynamicznego lub GPT :)

Dowody tutaj… I to tyle na dzisiaj ;)

Virtual Server shortcuts..

20 Luty, 2009 Dodaj komentarz

Dziś trochę o starociach i ciekawostkach. Mianowicie o Virtual Serverze 2005 R2 (SP1). W ramach usprawiedliwienia powiem, że dawno o tym nie robiłem i nie googlalem w poszukiwaniu rozwiązania i możne to jest wszystkim znany problem.. a możne nie. Niedawno przyszło mi dodać nowego VM-a do VS2005, brzmi banalnie ?  Też tak myślałem. Z dodawaniem nowego VM-a przez interfejs WWW Virtual Servera prawdopodobnie poradziła by sobie bez problemu moja babcia, chyba ze.. chyba ze ktoś kiedyś już wcześniej dodawał VM-a o tej samej nazwie i potem go usunął..

Otóż VS2005 sobie z tym nie radzi. Do rzeczy. Tworzymy sobie maszynę X,  wyklikujemy wszystkie ustawienia, lokalizacja pliku .vmc i .vhd fajnie, pamięć, siec etc, na koniec zostaje kliknąć Add. I tu pojawia się problem w postaci infa na czerwono, ze nie da rady bo owa maszyna X już istnieje. Na początku faktycznie można pomyśleć możne gdzieś tam jakieś pliki .vmc gdzieś się plątają o tej samej nazwie i stad ten problem… szybki search.. plików nie ma. Chwila konsternacji, no może coś interfejs www nie daje rady. Restartuje wiec  IIS-a na VS, ubijam wszystkie procesy VSWebApp.exe tak dla pewności odpalam od nowa, to samo maszyna istnieje. Walczyłem z tym tak z 30 min nim sięgnąłem po VMRC+. Chwile później okazuje sie ze ten interfejs jednak taki głupi bo VMRC+ pokazuje to samo, z tym ze w odróżnieniu od WWW wyskakuje mi info żebym rzucił okiem do  „\Documents and Settings\All Users\ w poszukiwaniu plik X.lnk.. Szybki search i jest..  – usuwam, klikam add VM się tworzy. Nie wiem co maja skróty do VMów, ale jak widać VS po coś tworzy sobie tam te skróty a gdy usuwamy VMa o skrótach już zapomina..

Jakbym nie odpalił VMRC nigdy bym nie wpadł na to ze gdzieś tam leży skrót o nazwie VMa który do tego uniemożliwia mi stworzenie nowego VMa o tej samej nazwie…ku pamięci.

Odpowiedzialność rozproszona..

22 Styczeń, 2009 1 komentarz

Jakby tytuł napisać po angielsku, to by wyszło nawet całkiem technicznie-komputerowo ale dzisiaj nie o tym. Odpowiedzialność rozproszona to nic innego jak sens życia i pracy chyba całego społeczeństwa angielskiego, dobra nie wiem czy całego. Swój wywód opieram na obserwacjach przeróżnych sytuacji w mojej firmie, i w firmach, dla których moja firma jest klientem.  Sprawa jest prosta: Winnych nie ma albo nie da się ich znaleźć albo co najciekawsze nikomu nie chce się ich szukać, przejmować – jednym słowem cokolwiek zrobić by przeciwdziałać sytuacji X w przyszłości.

W zasadzie każda duża angielska firma jest expertem w ‚uprawianiu’ odpowiedzialności rozproszonej moim faworytem będzie tu chyba British Telecom, podejrzewam ze wszystkie inne duże instytucje maja to samo, banki nie banki, agencje rządowe itp (W Wielkiej Brytanii tygodniowo ginie jeden laptop z poufnymi rządowymi danymi) (Od MI6 można czasem kupić fajna używana cyfrówkę, a jak dobrze pójdzie to znaleźć na niej zdjęcia jakiś wyrzutni rakietowych i innych tajnych bzdur) (marynarkę wojenna UK atakują wirusy) Im więcej siedzę w tym kraju tym więcej się zastanawiam jak to jest ze to wszystko funkcjonuje.. poziom olewatorstwa w tym kraju jest mistrzowski.

Czytaj dalej…