Archive

Archive for the ‘Z życia wzięte’ Category

Śnieżny update.

8 Styczeń, 2010 1 komentarz

fot. NASA

Dobra niech będzie. By trochę UK usprawiedliwić. Śniegu jednak ‚trochę’ dopadało co widać na fotce powyżej. To faktycznie dość niespotykane jak na UK przyznam. Jest wszędzie i jest go sporo, w mojej okolicy będzie z 15-20cm. Gdzieniegdzie ponoć jest go i pół metra. Do Syberii jeszcze daleko ale przyznać trzeba ze zdjęcie wygląda jak z końcówki filmu „The Day After Tomorrow”

Posypało śniegiem…

6 Styczeń, 2010 Dodaj komentarz

Heh, trochę śniegu i w tym kraju jest paraliż. Szkoły pozamykane, komunikacja miejska ma opóźnienia jak PKP, pociągi jeżdżą czasem, na ogól wcale.  A to wszystko przez cale nie wiem max 5cm śniegu. Nie no 5 to przesada z 3-4cm może spadły. Już rok temu były podobne jaja, sparaliżowało Londyn etc. W tym roku to samo, zero wniosków.  Normalnie jak u nas. Ludzie kompletnie nie maja pojęcia jak jeździć samochodem w takich warunkach, ba wątpię by mieli zimowe opony obstawiałbym raczej na sezonówki. Chodniki też niezbyt po-odśnieżane, mam wrażenie ze oni kompletnie losowo to robią, trochę tu trochę tam a po środku zaspa.. To, że w firmie nie ma połowy ludzi to norma, w końcu przecież w tak trudnych i ciężkich warunkach nie mogą biedni dotrzeć. I nawet nie chcą. I te teorie podczas fascynującej podroży pociągiem (który ze względu na śnieg tak na wszelki wypadek jedzie wolniej bo jeszcze by się rozpadł od naporu tych ‚ton’ śniegu.) „Tyle śniegu to musi być coś nie tak” „Jak ja dotrę do domu, gorzej jak na… no tam gdzie tyle śniegu leży.. przecież wiesz Henia” „U was w Polsce tez pada śnieg?” „To na pewno od tego globalnego ocieplenia, tak mówili w BBC” „Tak źle to jeszcze nie było” Dobrze by też było wspomnieć o budownictwie  – większość tych domków „klonów” nie ma ocieplenia no bo „Kiedyś to śniegu w ogóle nie było” a no i z normalnym ogrzewaniem u nich tez nie ma lekko. Na ogół w modzie są pseudo gazowe kaloryfery w każdym pokoju lub 3 kilowatowe grzejniki na prąd, które świetnie zżerają prąd ale niezbyt ogrzewają… i co – Imperium ugina się pod ciężka pokrywa 5cm śniegu.

Co by było jakby spadło z 15cm-20cm… póki co cały czas pada może się przekonam i dostarczę jakiegoś materiału obrazkowego ;)

Remote Device Manager

23 Grudzień, 2009 Dodaj komentarz

Rzecz rozbija się oczywiście o serwery typu Core albo o Hyper-V Server bez i z R2. Jak wiadomo tam o Device Managera trudno. Zdalnie owszem ale tylko w trybie do odczytu i od razu uprzedzam ewentualne komentarze, jako ze zdarzyło mi się poczytać w paru miejscach na forach MS wypowiedzi rożnych ludzi z MVP czy pracujących dla MSFT, ze się da. NIE DA SIĘ.  Ustawienie Allow PnP Remote Access w GPO  czy jak ono się tam zwało da tylko tyle ze Device Manager w ogóle będzie dział zdalnie, ale nadal będzie Read Only.

I teraz problemowy scenariusz. Weźmy sobie darmowy Hyper-V Server R2. Zachodzi potrzeba _zaktualizowania_ konkretnego sterownika od jakiegoś urządzenia, weźmy kartę sieciowa.

Czytaj dalej…

Więcej wirtualnych ciekawostek.

24 Listopad, 2009 Dodaj komentarz

Znów jakiś czas minął bez pisania czegokolwiek, ale co tam. Dziś znów trochę wirtualnych ciekawostek, w sumie to nie przewidywałem tego ale nie zaszkodzi się podzielić nowo zdobyta wiedzą. Próbował ktoś mając VM-a pod Hyper-V zmigrować go w tył do Virtual Server 2005 R2 albo Virtual PC ? Nie bootował się ?  Cóż jest rozwiązanie.

Zupełnie przypadkiem jedna z maszyn, które migrowałem w poprzednim wątku z VS2005R2 do Hyper-V R2 okazała się mieć zmapowany i podpięty port COM, przez który owy VM zbierał jakieś tam dane. Oczywiście mapowanie COMów w Hyper-V nie działa. Opcja niby jest ale nie działa , do czego przyznaje się samo MSFT np: tu. Nieładnie.  SysAdmin to człowiek leniwy wygodny, wiec by się zbyt nie narobić możne dało by się cofnąć się do VS2005R2 tak by VM wstał. Pacjentem jest Windows 2003 STD 32bit, który już ponad miesiąc działał sobie ładnie na klastrze Hyper-V. Czytaj dalej…

Wirtualne ciekawostki.

21 Październik, 2009 Dodaj komentarz

hyper-v-drink Ostatnio trafiło mi się zadanie migracji Virtual-Servera 2005 R2 do Hyper-V Servera R2 (tego darmowego dostępnego tu). Myślę sobie, to będzie nie dość ze fajne to i proste zadanie, bo raz ze pozbędę się starego niezbyt przez mnie lubianego  Virtual Server 2005 R2 i jego chorego interfejsu zarządzania przez WWW a dwa ze pobawię się nowym Hyper-V Serverem R2 gdzie interfejsu nie ma w ogóle ale wbrew pozorom można tam zdziałać naprawdę dużo.  Maszyna na której to wszystko się działo to HP DL380 G5  wiec nie jakiś stary szrot. Czytaj dalej…

Nieopłacalny monitoring ?

21 Lipiec, 2009 1 komentarz

Ciekawostka bardziej, w ogóle z IT nie związana, chociaż zależy jak na to spojrzeć. Krotko, monitoring nieba lub jak kto woli bliskich okolic ziemi  w NASA to maja do dupy. Zapewne oni by chcieli dobrze ale nikt im nie chce dać kasy bo się… nie opłaca. Tak czy siak – scenariusz jak w Deep Impact czy Armageddon, z tym ze na szczęście to nie nasza planeta bo gdyby to była nasza to już by jej nie było w ogóle.  W nocy, z poniedziałku na dzisiaj między 1am a 4am czasu polskiego bliżej nieokreślony obiekt uderzył w Jowisza, przypadkiem wyłapał to jeden astronom amator teleskopem ze średnica lustra koło 15″. Nikt na ziemi się nie pokapował, ani NASA ani 30 czy ile ich tam jest agencji kosmicznych. Coś kojarzę ze budżet NASA, (nie wiem jak innych agencji kosmicznych) pozwala na monitoring zaledwie 3% nieba pod katem obiektów, które wlatują do naszego układu słonecznego i mogą w coś przywalić – czyt. w nas. Pechowo, nie wyłapali tego wczorajszego.. a mały nie był bo zostawił ślad na Jowiszu wielkości… ziemi.

Dla zainteresowanych: NASA, Spaceweather, Astro-Forum, TmesOnline

Druga strona medalu…

14 Lipiec, 2009 1 komentarz

druga strona W Anglii problemów się nie rozwiązuje. Dyskutuje się o nich, plotkuje robi się 10 meetingow w tej kwestii. Produkuje się tonę raportów i potem nic z tego nie wynika.  Z byle gównianego problemu potrafią tu zrobić mega sprawę, gdyby posłużyć się analogia:

Jest dziura na ulicy codziennie 100 samochodów w nią wpada. Robi się wiec meeting nr 1 nr 2 nr 3 , gdzie ta dziura jaka duża, jaka głęboka, jak by to naprawić.  Ściąga se ‚feedbacki’ czyli co ludzie myślą od tych biednych kierowców co w nią wpadli.  Ściągną nawet gościa, który walcem po tej drodze jeździł 10 lat temu by zapytać o ‚feedback’.  Co? czemu? dlaczego? I co on o tym myśli.  Jak to obserwować na początku można sobie pomyśleć. „Jej ale oni zorganizowani tak powinno być żeby w PL tak było to by dopiero było.”

Przez jakiś rok, może trochę krócej, nim nadszedł kryzys tak myślałem, dopiero jak sytuacja się pogorszyła – i to w UK czuć – wyszła na jaw totalna ułomność wszelkiej maści decydentów. Na własnym przykładzie, z ostatniego team meetingu IT pamiętam tyle ze nie mogę używać firmowego mleka do płatków – to jest tylko do herbaty. Gdzie w tle był problem redundancji hostów Hyper-V – serio ;) Biurokracja, która ciągnie się w nieskończoność mimo, iż w porównaniu do polskiej jest banalna. Wychodzi na to, ze z myśleniem ciężko, że nikt nie jest naprawdę przygotowany na to ze coś może pójść nie tak, ze coś będzie źle. Do tego dochodzi brak odpowiedzialności i rozdmuchana tolerancja, która powoduje ze nikt nikogo nie opierdoli wprost mówiąc mu co źle zrobił tylko powie to w taki sposób ze ten drugi chyba nie zrozumie i się nie przejmie nie pomyśli nie wyciągnie wniosków.. problemu nie ma… a jest i sam się raczej nie rozwiąże.